Zawartość

Flow Concept – Karol Abramek o sobie …

Wiem, że zanim zostałeś instruktorem tańczyłeś.
Jak rozpocząłeś swoją przygodę z tańcem?

Przygoda z tańcem zaczęła się już w szkole podstawowej, tańcząc rock and rolla na apelach szkolnych i konkursach. Później przyszedł taniec ludowy, klasyczny, a zaraz po nim taniec współczesny.
Współczesny wciągnął mnie na maksa i taki też obrałem zawód. W papierach mam „nauczyciel tańca-kierunek taniec współczesny”.
Po skończonej szkole założyłem Teatr Tańca „Brama” we Włocławku, który początkowo działał przy Wyższej Szkole Humanistyczno-Ekonomicznej we Włocławku, a następnie był oddzielną jednostką przy Włocławskim Centrum Kultury. Tak w skrócie 🙂
Oczywiście jak zjechałem do Poznania, pojawił się jeszcze w moim życiu
Zespół Pieśni i Tańca Wielkopolska, gdzie jako tancerz i choreograf mogłem realizować swoje pasje 🙂

Później zostałeś instruktorem aerobiku, który to rok pamiętasz?
Co Ciebie do tego skłoniło? Moda? Nowe trendy? Potrzeba zmiany?

Tym instruktorem aerobiku zostałem trochę z przypadku.
Nauczaniem i treningami zajmowałem się od 18 roku życia. Głównie jako nauczyciel grup dziecięcych.
Pamiętam, że prowadziłem jakieś zajęcia we Włocławku w wynajętej sali gimnastycznej.
Przenosząc się do Poznania, zostałem klientem jednego z klubów fitness.
Już wtedy współpracowałem z instruktorami z tego klubu przy różnych imprezach tanecznych. Któregoś dnia jedna z nich zachorowała i w ostatniej chwili zostałem poproszony o poprowadzenie zajęć i tak już zostało.
Co zabawne, patrząc na to, jak się zmieniają treningi i moda, chyba zatoczyłem koło.
To, co kiedyś robiłem z ludźmi, dzisiaj fachowo nazywa się treningiem funkcjonalnym.
Jako profesjonalny instruktor w klubach fitness działam od 15 lat. Ten aerobik na początku jakoś tak mnie ograniczał, poprzez liczenie na 8, tą całą metodykę, której musiałem się nauczyć.
Dzisiaj uśmiecham się jak wspominam te step touche i wywijasy na stepie.

Z czasem sfokusowałeś się na zajęcia body&mind
(pilates, yoga, bodyArt).
BodyArt to Twój konik, dlaczego?
Tyle szkoleń, nauki, konwencji. Opowiedz o tym.

Ten czas tak leci, że mam już wrażenie, że te zajęcia body&mind robię od wieków. Fakt, w ostatnim czasie popłynąłem w kierunku bodyArt dość głęboko.
Zanim poznałem ten trening, poznałem Martę Tymoszewicz Bednarz, pracując w Niku Fitness jeszcze jako manager.Marta szukała miejsca do swoich szkoleń. Opowiedziała mi najpierw o tym treningu,
a później przekonałem się na własnej skórze co to za trening. Wiedziałem, że już nie ma odwrotu.
Później jakoś tak się poukładało, że poznałem Roberta Steinbachera
(założyciel i pomysłodawca treningu) oraz Alexę Lee na szkoleniu i konwencji w Budapeszcie.
Tam zostałem przez nich doceniony i zaproszony do Polskiej Szkoły bodyArt jako prezenter,
w której jestem do dziś.
Sam trening to połączenie:
-pilatesu,
-jogi,
-ćwiczeń prozdrowotnych w oparciu o 5 elementów medycyny chińskiej.
BodyArt to również praca z oddechem i muzyką, co odróżnia te zajęcia np. od jogi.
Dodam tylko, że samo pojęcie bodyArt to w tej chwili skrót wielu treningów:
-BAX,
-deepWork,
-bodyArt,
-stretching,
-flow,
-dynamic.
To tylko niektóre z nich różniące się od siebie dynamiką, celem czy formą. Co jest ciekawostką, w tej chwili bodyARt dla wielu jest tak jak pilates czy Joga, codzienną formą treningu dla tancerzy w
Nowym Jorku w Brodway Dance Center, gdzie również miałem możliwość poćwiczyć.
Szkołą rozrasta się i jest już na każdym kontynencie. Nasi masterzy to uznani ludzie ze świata fitnessu, osteopatii, fizjoterapii czy tańca.
BodyArt to jakość, dlatego tak dużo się szkolimy w kraju, jak i poza nim. Najbliższy wyjazd to szkolenia we Wrocławiu i konwencja ZEN w Monachium, gdzie zjeżdżają się wszyscy ludzie związani z bodyArtem.

Teraz wprowadziłeś do planu Niku Fitness nowe autorskie zajęcia – Flow Concept. Widziałam je ostatnio i zauważyłam bardzo dużo elementów z tańca współczesnego.
Czysty taniec współczesny w fitness klubie to niekoniecznie dobry pomysł, jak klienci odbierają taką formę ćwiczeń?

Tak, Flow Concept to mój autorski pomysł na zajęcia w oparciu o zdobytą wiedzę i doświadczenie. Projekt ewoluował i już dzisiaj nazywa się Free Mind Movement.
Faktycznie, produkt finalny to prosta choreografia. Jednak cel jest trochę inny. Przy budowaniu choreografii każdy element stanowi ćwiczenie, które, zanim wdrożymy w układ powtarzamy kilka razy robiąc normalny workout.
Następnie płynnie łączymy ze sobą poszczególne elementy dalej je powtarzając. Liczba powtórzeń z minuty na minutę jest większa, dlatego jest to normalny trening.
Choreografia zbudowana jest z prostych ruchów, dzięki czemu w tych zajęciach może uczestniczyć każdy, nawet osoba, która nigdy nie miała styczności z zajęciami opartymi na choreografii.
Choreografia ma również spowodować, że uczestnik zajęć koncentruje się tylko i wyłącznie na ruchu i muzyce. W chwili tworzenia jesteśmy tu i teraz. Nie ma czasu na myśl o tym, co dzieje się za drzwiami sali w naszym codziennym życiu.
Taka forma zajęć oczyszcza umysł i ciało, a dodatkowo trochę nas buduje oglądają finalny produkt.
Mnie trochę smuci dzisiejsza sytuacji w klubach fitnessowych związana właśnie z choreografią.
Dzisiaj świat oszalał dla Zumby.
Oczywiście świetnie, że jest i Zumba, ale Ci, którzy pamiętają choreograficzne zajęcia sprzed lat będą wiedzieć, o czym mówię 🙂
Odpowiadając już na pytanie wprost… Taniec współczesny w klubie może się sprawdzić o ile znajdą się ambitni by taką formę kontynuować. Myślę, że FLow Concept może być świetnym początkiem dla takiego ruchu w klubach fitness.
Ale zanim ten czas nadejdzie róbmy flow 🙂